czwartek, 2 czerwca 2016

Wiadomości sportowe

Witam !
Nie pamiętam kiedy tu byłam ostatnio, ale powiem wam jedno wracamy z opowiadaniem.
Przeczytałam je jeszcze raz i stwierdziłam, że jest takie sobie. Jeszcze przed wakacjami zamierzam zmienić prolog. Ostatnią sprawą jest szablon, który dostałam więc JAK WAM SIĘ PODOBA ?
Bo mi bardzo :) To życzę miłego dnia i widzimy się za niedługo :* 

wtorek, 22 marca 2016

Wiadomości sportowe

Cześć ! Nie było mnie tu od dłuższego czasu, wiem zawiniłam, ale postaram się to naprawić pisząc dla was rozdział podczas świat tylko pytanie długi czy krótki ? To Tyle ,Do zobaczenia :*

środa, 3 lutego 2016

Rozdział 7

*Niall 
Promienie słoneczne powoli wpadłay do mojego pokoju, były coraz bliżej mojej twarzy, aż wreszcie drzwi od mojego pokoju zaskrzypiały cicho, lecz na tyle głośno, bym je usłyszał. Owa osoba, która weszła do mojego pokoju zasłoniła żaluzje i usiadła obok mnie. 
- Niall -powiedział Messi.

- Śpię - syknąłem tylko, zdenerwowany tym iż ktoś mnie budzi.
- Nie możesz przeleżeć całego dnia - opowiedział.
- A kto mi zabroni ?- zapytałem.
Wstał z mojego łóżka, zanim wyszedł jeszcze spojrzał na mnie,lecz trwało to bardzo krótko i chwilę później już go nie było. Zastanawiała mnie tylko jedna rzecz - Co z tymi policjantami, którzy nie dość, że nas oskarżyli o to z czym już dawno skończyłem i nawet na tych wyścigach nie byłem, to jeszcze trzymali się tej wersji, jakby im to miało życie uratować,jakby ktoś ich do tego zmusił. Zerwałem się z łóżka, najszybciej jak mi się udało. Zbiegłem po schodach, przeskakując co drugi schodek, aż wreszcie znalazłem się w kuchni, gdzie była już prawie cała paczka moich przyjaciół.
Brakowało tylko Suareza, Davida, Ibry oraz naszego trenera.
- A tobie co się stało, że biegałeś szybciej niż na treningu ?- zapytał Ramos.
- Emm.... pamiętacie tą wczorajszą akcję z policją ? - zapytałem.
Ramos skinął głową na potwierdzenie, a reszta czekała na moją opowieść.
Westchnąłem i zacząłem im wszystko wyjaśniać. Zajęło nam to godzinę, jak i nie więcej, zanim doszliśmy do porozumienia i chociaż ta wczorajsza akcja została mniej więcej wyjaśniona.
Spojrzałem na zegarek była 2:03 Pm, dlatego poszedłem do swojego do pokoju, aby się przebrać.
Kiedy wyjaśnialiśmy sobie dzisiaj wszystko, dowiedziałem się od chłopaków dwóch ważnych rzeczy , że owych policjantów dało się bardzo łatwo przekupić, dlatego szybko zmyli się z naszego domu,kiedy wzięli łapówkę. Druga rzeczą było to iż trzech naszych kolegów przyjedzie dziś wieczorem, lecz bez trenera, który zmierza pozostać poza granicą Barcelony jeszcze przez jeden dzień, aby kogoś poszukać ale kogo to nie wiem.
Ubrałem się po paru minutach i nałożyłem na siebie nową bluzę po czym zszedłem na dół. Obecność jednej osoby mnie zaskoczyła. Stanąłem jak wryty i się przysłuchiwałem rozmowie.
- Mecz o wszystko chłopaki, kto wygra zostaje, przegrany więcej tu nie wraca i nigdy nie zagra w piłkę - powiedział Pan Idealny.
Była to nasza szansa, ale też zagłada.
Możemy zdobyć wszystko, ale też możemy wszystko stracić.
Jedna nadzieja,którą warto podjąć.
- Zgadzam się - powiedział Ramos,po czym nasz wróg wyszedł z szyderczym uśmiechem.
Tym razem nas nie zniszczy,nie damy się tak szybko.
_________________________________________________________________________________
Halo !!!
Ludzie ? Żyjecie ? Ktoś tu jeszcze wchodzi ?
Wątpię w to. :( 
Proszę was zostawicie komentarze.
To jest powód dlaczego rozdział jest taki krótki !!!!
Do zobaczenia w następnym
KOLEJNY ROZDZIAŁ = 3 KOMENTARZE !!!!

środa, 23 grudnia 2015

Rozdział 6

Rozdział 6

*Neymar

Wszedł tu, jakby nigdy nic i zaczął z nami prowadzić normalnie rozmowę.
Spojrzałem na niego chcąc dostrzec coś więcej niż tylko sztuczną przykrywkę kryjącą się w jego zimnych oczach. Nie musiałem przyglądać się długo, ponieważ zauważyłem ten błysk, który na krótko pojawił się w jego oczach, oznajmiał tylko jedno, że kolejny raz chce nas zniszczyć, poniżyć i zniwelować. Odwróciłem głowę myślami powracając do meczu, który miejsce miał dwa lata temu.
Nasz stadion. Dom. Fani. Rodzina, którą stworzyliśmy. Wszystko zostało zniszczone, a jedynie co nam pozostało to gruzy nie miłych wspomnień i porażek. Ludzie upadając, pamiętają tylko swoje porażki i przegrane, a nie mając osoby, która by ją podniosła, upadają coraz niżej i niżej, a wreszcie stają się  wrakiem. Osobiście powoli zbliżałem się do tego poziomu, ponieważ istniałem, a nie żyłem,  moje życie straciło sens, straciłem wszystko. Więc o co mam walczyć ? O honor? Którego już nie ma. O pasję ? Która przeminęła Jedyne co mi zostało to przyjaciele. Jedna rodzina. Poczułem szturchnięcie w ramie. Obróciłem się w prawo, chcąc sprawdzić to zakłócił mi zgłębianie się w moje myśli. Ja się spodziewałem był to Ramos, który głową wskazywał prosto, jakby było to coś bardzo ważnego. I oczywiście było, Niall z pretensjami rzucał się do jednego policjanta, drugi, który stał za nim krzyczał, iż jeżeli się nie uspokoi to wyjmie broń. Wkurzony na blondyna, który jak zawsze musiał narobić sobie kłopotów, podszedłem do niego i szarpnąłem go za ramię, tym samym zwracając jego uwagę na siebie. Hiszpan wydawał się zaskoczony moją reakcją, lecz nadal dało się wyczuwać jego złość. Spojrzałem w jego oczy i dopiero teraz zauważyłem, że były one prawie czarne. Zdziwiony tym iż Niall stracił nad sobą kontrolę, pociągnąłem go za rękaw bluzy na koniec sali, chcąc z nim porozmawiać. Nie protestował, lecz jednie wykrzywiał co chwilę jakiś obraźliwe słowa po hiszpańsku, które oprócz mnie i chłopaków nikt nie rozumiał. Policjanci spojrzeli się nas podejrzliwie, czekając na naszą dalsza reakcję. Zacząłem pierwszy rozmowę chcąc dowiedzieć się o co poszło. Ciszyłem swój głos do szeptu, aby nikt nas nie usłyszał.
- Co ty robisz ?- zapytałem, lekko zdenerwowany tą sytuacją i przytłoczony tym iż każdy się na nas patrzy.
- To nie moja wina, pierwszy zaczął. Nie zawrze z nim żadnego układu, dopóki stoi nasz stadion, dopóki my mamy jeszcze wiarę, nie odpuszczę - powiedział.
Zdziwiło mnie to, ponieważ jeszcze tydzień ten oto człowiek leżał cały dzień na swoim łóżku, twierdząc iż życie nie ma sensu, bo stracił to co kocha. Szczerze jego historia o tym jak się dostał do klubu jest bardzo ciekawa. Jeżeli spojrzymy kilka lat wstecz to mogę rzecz iż w życiu nie sądził bym iż on właśnie wybierze karierę piłkarską. A znam Nialla nie od dziś, chyba poznaliśmy się w przedszkolu, ale nie pamiętam. Wiem natomiast jedno, jak był mały to kochał trzy rzeczy : muzykę, szybkość i samochody. Mimo iż on lubił piłkę nożną, to nigdy nie myślał, że zostanie piłkarzem.
Pamiętam, że kiedyś miał zespół, już nie pamiętam nazwy, kochał to, ale się rozpadł.
Próbował kiedyś jeszcze swoich sił w konkurach ale nigdy mu nie wychodziły. Jeśli chodzi o wyścigi, oczywiście nielegalne, to była jego pasja i  jest do dziś. Często się ścigał, nawet ostatnio z nim jechałem w jednym wyścigu i to jest powód dla którego nie chcą nas wypuścić. Udział w nielegalnych wyścigach, jakby było to coś wielkiego. Pff tylko 10 tyś. na koncie, czy to tak dużo ??
- Chłopaki- powiedział ktoś, dlatego natychmiast się odwróciłem.
Był to Messi, który tłumaczył nam iż policjanci coś załatwiają, dlatego mamy być jutro na posterunku o 11.
- A co z panem idealnym ?- zapytał się Niall, a ja zaśmiałem się na jego krótki, lecz obraźliwy komentarz.
- Poszedł sobie, bo stwierdził, że nic z nami nie załatwi.
- I dobrze - powiedziałem, kierując się w stronę drzwi chcąc stąd jak najszybciej wyjść. Mam dość tego miejsca i jeżeli ktoś myśli iż stawię się tu jutro to się grubo myli.
_________________________________________________________________________________
CZEŚĆ !!!
Wiem iż długo nie było rozdziału, ponieważ nie miałam weny, ale wracam do was z dalszą częścią opowiadania.
Przy okazji życzę każdemu wesołych świąt i wielu prezentów !!!:)


sobota, 5 grudnia 2015

Wiadomości sportowe

Wiadomości sportowe

Witam, mimo to iż są mikołajki nie mam dla was nowego rozdziału - przepraszam, ale mi się usunął.
Jestem zła na siebie, bo go nie zapisałam.
Więc jeszcze raz przepraszam i zdradzę wam tylko szczegóły, aby zachęcić do czytania jeszcze nie napisanego rozdziału :
#Spam#:
* zostanie zawarty zakład ( między kim ? Jak sądzicie ?)
* Luis ( trener ) opuści Barcelonę na parę dni (czemu ?)
* Camp Nou będzie pod posiadaniem kogoś innego ( kogo ?)
* tajemnicza brunetka z 4 rozdziału zmieszana będzie w sprawy chłopaków ( dlaczego?)
Mam nadzieję że dacie jakieś ciekawe teorie, ponieważ miło się je czyta, a ja za to  użyję je w rozdziale.
5 rozdział jest dla was, więc wy decydujecie co się w nim znajdzie - oto mój prezent na mikołajki :)
Mam nadzieję że się cieszycie, więc czekam na wasze komentarze z teorią.
Powodzenia oraz wesołych i udanych mikołajek !!!

niedziela, 1 listopada 2015

Rozdział 4

Rozdział 4

*Neymar 

~Następnego dnia~

Kiedy promienie słoneczne zaczęły wpadać do mojego pokoju, obróciłem się w drugą stronę ponieważ miałem zamiar jeszcze pospać.Odkąd przegraliśmy mecz naszego życia nie umiałem znaleźć szczęścia w moim życiu. Można rzec że wpadliśmy w sidła depresji powoli siebie wyniszczając.Ten właśnie stan doprowadził nas do tego że tylko istnieliśmy, bo sens naszego życia przepadł wraz z piłka nożną. Mój błogi stan snu został mi przerwany przez blondyna, który mówiąc krótko przełożył sobie dzień psikusa na dziś choć mi do śmiechu nie było.Na moją twarz została wylana lodowata woda i szczerze w tym momencie moja cierpliwość straciła granice.Zobaczyłem jak blondyn dławi się ze śmiechu, więc wstałem z łóżka po drodze zabierając szklankę.Wystarczyło mi parę chwil aby nalać wodę i wylać ją na Nialla.Teraz to ja miałem ubaw aż po pachy.Jakby ktoś na nas spojrzał to by się przeraził wyglądaliśmy jak dwie mokre kury.Spojrzałem na blondyna i stwierdziłem że trzeba się ogarnąć bo było już grubo po 14:00 pm.
-Niall-powiedziałem, lecz Hiszpan nie ragował - Niall kurwa -krzyknąłem a blondyn zaragował- No nareście musimy się ogarnąć bo o 16:00 pm mamy spotkanie - powiedziałem.Nialla w tym momencie jakby olśniło, więc wyszedł z mojego pokoju zamyślony.Trochę mnie to niepokoiło, ale byłem teraz zajęty czymś innym że sprawdzić co mu jest, a prawda jest taka że chciałem się ubrać.Otworzyłem szafę i wybrałem pierwsze lepsze ciuchy a następnie skierowałem się do łazienki z zamiarem założenia tego na siebie.

~10 minut później~

Wszedłem do pokoju Nialla zamiarem sprawdzenia co z nim. Oparłem się o framurę drzwi i spojrzałem na blondyna, który ubierał bluzę aby zakryć swoje blizny.Tak dobrze słyszeliście on ciął się i sam to widziałem, ale jak przekonać człowieka do czegoś do czego nie chce być przekonany ja po prostu uważam że potrzeba mu czasu na zrozumienie tego co robi.
- Kurwa jak ty się długo ubierasz - jęknąłem na przyjaciela.
Ten na mnie tylko spojrzał i wystawił środkowego palca, a potem jakby nigdy nic wyszedł z pokoju.
-Chuj - krzyknąłem tylko za nim i usłyszałem śmiech blondyna.
Bardzo śmieszne powiedziałem do siebie w myślach i prynchołęm. 
Po krótkiej chwili zszedłem na dół do kuchni.
Zobaczyłem że blondyn szpera po szafkach w poszukiwaniu produktów do smażenia jajek.
Chciałem coś powiedzieć Niallowi, kiedy mój telefon zaczął dzwonić.Wyjąłem aparat i spojrzałam na wyświetlacz.Ramos.Westchnąłem i odebrałem.
-Czego?-furknąłem do Ramosa.
-Nie takim tonem Ney-powiedział z wyczuwalnym rozbawieniem.
-Dobra mów-powiedziałem zmęczony przekomarzankami.Niall spojrzał na mnie i uniósł brwi,ale dałem mu znać że zaraz mu wszytko powiem.
-Luiz chce się z nami spotkać o 16:00 pm,a ja wam przypominam.
-Dzięki Stary-powiedziałem.
-I Messi się pyta gdzie jest Fifa?
-16?
-A kurwa jaka?
-Na komodzie leży.
-Ok.Pa
-Pa.
Rozłączyłem się i odłożyłam iPhone na blad kuchenny.
-Kto to był?- zapytał blondyn.
-Ramos-powiedziałem.
-Co chciał?
-Pytał się o fife.
-Serio? Tak trudno znaleść-Niebieskooki zaśmiał się.
-Wiesz oni są ślepi-powiedziałem.
Chwilę później Niall podał mi jajecznicę.
Wziąłem od niego talerz i skierowałem się do jadalni.Usiadłem do stołu naprzeciwko hiszpana.Śniadanie jedliśmy w ciszy chociaż zwracając uwagę na godzinę mogę powiedzieć że zasiedliśmy do obiadu.
Mój jakże wspaniały obiad przerwał dzwonek do drzwi.Zobaczyłem że Niall ruszył tyłek więc i ja się podniosłem.Przeszliśmy przez salon do korytarzu, zatrzymałem się dopiero wtedy kiedy Niall stanął przed drzwiami.Nie powiem osoba która próbowała się wbić do naszego domu, była bardzo upierdliwa i cały czas dzwoniła.Blodyn wkurzony otworzył drzwi i spojrzał na owego osobnika.Była to tajemnicza brunetka.
-Niall Horan i Neymar Junior- zapytała dziewczyna.
- Tak-powiedziałem.
-Trzymaj-podała mi kartkę i oddaliła się bardzo szybko.
Rozwinołęm karteczkę na której było napisanie:
Dzisiaj, chcę się z wami widzieć pod klubem The Stars o 21:00 pm.
Spojrzałam na Nialla i wiedziałem że mogła to napisać tylko jedna osoba.Nagle mój spokój został przerwany bo po dzielnicy rozległ się przeraźliwy krzyk dziewczyny.Pobiegłem z Niallem w tamtą stronę...
_____________________________________________
Cześć i czołem! Wiem dawno mnie nie było za co przepraszam was kochani moi :*.
Rozdział sprawdzony choć proszę żebyście mi wytykali błędy.I proszę każdego kto czytam niech zostawi komentarz.:*

Dziękuję za wyświetlania i komentarze <3

środa, 28 października 2015

Rozdział 5

* Messi

~16:34 pm ~
Siedziałam razem z Albą na stadionie od dobrej godziny, lecz nadal nikt się tu nie zjawił - wiało pustką, a cisza była dobijająca.Nie zadowolony usiadłem na sztucznej trawie, nie mając pomysłu gdzie wszystkich wywiało, czułem się wtedy jak duch, który siedzi tu bezsensu.Dobijającą ciszę na stadionie przerwał  mój telefon.Wyciągnąłem go żeby spojrzeć kto próbuję się do mnie dodzwonić.
Oczywiście był to nasz trener, kliknąłem na zieloną słuchawkę i jako pierwszy zacząłem rozmowę.
- Dlaczego oprócz mnie i Alby nie ma reszty zawodników ?- zapytałem.Moje uczucia były mieszane z jednej strony byłem zły, a z drugiej ciekawy, ciekawy tego co się stało, że nikogo nie ma.
- Messi...posłuchaj...zdarzyła się nieprzewidywalna sytuacja  ja i chłopaki nie możemy przylecieć, odwołali nam samolot- powiedział.
- A co z resztą  ? - zapytałem.
- Suarez utknął ze mną w Paryżu, a Ronaldo i Iker są chorzy. Marcelo i Xavi są jeszcze w Madrycie, ponieważ pojechali po Pique - powiedział trener, który  próbował udawać spokojnego, lecz ja się do tej grupy nie należałem, ponieważ moja cierpliwość była u granic wytrzymałości. Może z pozoru byłem spokojnym człowiekiem, ale to minęło zmieniłem się, każdy z nas się zmienił. Nie jesteśmy już tymi samymi zawodnikami nasza druga strona, którą ukrywaliśmy przez długi czas teraz się w nas obudziła i pokazało man nasze najgorsze cechy.Zmieniłem się , straciłem moją cierpliwość, straciłem tego wielkiego ducha walki. Nie umiem już stanąć przed lustrem i powiedzieć, że kiedyś byłem jednym z najlepszych piłkarzy, bo już nim nie będę.Rozłączyłem się, nawet nie wypowiadając krótkiego "pa". Jedno słowo, a tak szczerze może zniszczyć tak wiele, kiedy zostanie wypowiedziane w nieodpowiednim momencie, a to jeszcze nie czas żeby mówić "koniec", bo to dopiero "początek".Skierowałem się w stronę samochodu z zamiarem poszukania naszej trójcy świętej.Kiedy wreszcie znalazłem się koło samochodu zapaliłem papierosa czekając w międzyczasie na mojego przyjaciela.Stałem opierając się o samochód, tracąc kolejną sekundę mojego nędznego życia.Nie wiem ile tak stałem, bo szerze nie przejmowałem się tym.Po paru minutach, może godzinach zobaczyłem mojego najdroższego kolegę, który skacząc próbował ubrać buta.Wyrzuciłem niedopałek i skierowałem swój wzrok na niego, przyglądając się jakże interesującej akcji. Alba skoczył ostatni raz i wreszcie udało mu się założyć buta , nie powiem zaśmiałem się, ponieważ trwało to trochę. Stanął na nogi, ale po chwili stracił równowagę tym samym w niemiły sposób siadając na ziemi.
-Serio stary ?- zapytałem podnosząc brwi do góry w nie dowierzaniu.
Alba spojrzał na mnie tym wzorkiem " Zamknij się " i wstał.Chociaż przyznam wcześniej często zdarzały się takie akcje.Pamiętam, że kiedyś Niall,Neymar i Pigue próbowali uratować zepsuty zegarek, który pływał w basenie - nie wiadomo z jakiego powodu, dlatego przeprowadzili mu "operację" tak, że cały basen był w jakiś śrubkach i innych drobnych rzeczach.Nie powiem woda nadawała się tylko do wymiany. Wracając, przewróciłem oczami i skierowałem się na miejsce kierowcy, ponieważ to Lamborghini było moje i nie chciałem, aby kolejny raz Alba zarąbał mi nowym samochodem w drzewo powtarzając wymówkę " A myślałem że to samochód " albo " To był chyba łoś". Od tego czasu  zastanawiam się  czy przypadkiem nie jest chory psychicznie, albo po prostu lubi rozwalać mi autka.Wsiadłem i spojrzałem na przyjaciela , który się uśmiechał. Odwróciłem wzrok,ponieważ widziałem się przypomniał sobie ostatnią jazdę, kiedy miałem autko w krzakach.Nie wiem jak wy, ale ja wolę trzymać jego i autko bardzo, ale to bardzo daleko.Odpaliłem moją maszynkę  i zacząłem się kierować w stronę posterunku policji.Droga minęła nam w ciszy, która pozwoliła mi na przemyślenie ostatnich wydarzeń.Nie powiem nie łatwo było rozmyślać jednocześnie jadąc.Dopiero po pięciu minutach znaleźliśmy się na miejscu, ponieważ owe miejsce nie znajdowało się aż tak daleko.Wyszedłem z samochodu i skierowałem się w stronę ciężkich metalowych drzwi otoczonych starym brązowym murem.Wszedłem do środka budynku razem z moim przyjacielem i w tym momencie mnie zamurowało.Ludzie byli wszędzie, osaczając nas, a hałas towarzyszący przy tym był nie do zniesienia.Zewsząd leciała różnorodna muzyka, która była dla nas dezorientująca.Nie mogłem się skupić, a moje racjonalne myślenie umknęło zmykając mnie w sieci bezradności.Chyba nikogo nie powinno dziwić to iż byliśmy w tym tłumie bezradni, ponieważ już dawno odcięliśmy się od ludzi, zmieniając się.Nie ile minut tam staliśmy, ale wreszcie przyszedł po nas jeden z policjantów, prowadząc nas w stronę jednych z ciemnych drzwi, za którymi kryło się długie przejście z kolejnymi drzwiami.Szliśmy jeszcze kawałek aż weszliśmy do czarnego pomieszczenia bez okien, tylko z szarym stołem i ośmioma starymi krzesłami na których siedziała reszta naszych przyjaciół.Usiadłem naprzeciwko Nialla, spoglądając na niego.Chłopak zauważył i posłał mi spojrzenie typu " Lepiej nic nie mów ".Odwróciłem swój wzrok w stronę drzwi przez które przeszedł jeden z komendantów.Spojrzał teraz na naszą piątkę i potrząsnął głową co nie oznaczało nic dobrego.Westchnąłem i czekałam na falę niemiłych informacji.
- Panie Ramos zostaje pan zwolniony z zarzutu o potrącenie Sary Black - powiedział owy policjant.
Spojrzałem na Sergio, który odetchnął z ulgą.Mogę rzec, że po części była to chyba jedyna dobra wiadomość.
- Drugą sprawę mam do waszej dwójki - pokazał na Nialla i Neymara- zostajecie oskarżeni o udział w nielegalnych wyścigach.
- Nie macie dowodu że to my- powiedział Niall.
- Mamy.Jeden z uczestników wyścigu złożył zeznania i potwierdził waszą obecność - powiedział.
- Kto ?- zapytał Neymar
- Myślę że go znacie - powiedział komendant, a przez próg drzwi przeszedł nie kto inny jak Edwart Jones.Nie muszę chyba mówić wam kto to jest, bo chyba każdy go już zna.
- Witam was chłopcy- powiedział z udawanym uśmiechem, robiąc pauzę- możemy zawrzemy układ.
_________________________________________________________________________________
Wiem długo mnie nie było - przepraszam, ale nie długo mam konkurs i muszę się uczyć.
Inną sprawą dlaczego nie było rozdziału jest standardowo szkoła.
Nie będę się rozpisywała.
Chyba każdy z was zauważył zmianę na blogu dotyczącą szablonu.
Myślę że wam się podoba, ale jest on tylko tymczasowy, ponieważ czekam w dalszym ciągu na zamówienie. 
Mam nadzieję że rozdział się podoba i że zostawicie komntarze, bo to motywacja :*

Do następnego kochani :)

Nightingale GSON