środa, 23 grudnia 2015

Rozdział 6

Rozdział 6

*Neymar

Wszedł tu, jakby nigdy nic i zaczął z nami prowadzić normalnie rozmowę.
Spojrzałem na niego chcąc dostrzec coś więcej niż tylko sztuczną przykrywkę kryjącą się w jego zimnych oczach. Nie musiałem przyglądać się długo, ponieważ zauważyłem ten błysk, który na krótko pojawił się w jego oczach, oznajmiał tylko jedno, że kolejny raz chce nas zniszczyć, poniżyć i zniwelować. Odwróciłem głowę myślami powracając do meczu, który miejsce miał dwa lata temu.
Nasz stadion. Dom. Fani. Rodzina, którą stworzyliśmy. Wszystko zostało zniszczone, a jedynie co nam pozostało to gruzy nie miłych wspomnień i porażek. Ludzie upadając, pamiętają tylko swoje porażki i przegrane, a nie mając osoby, która by ją podniosła, upadają coraz niżej i niżej, a wreszcie stają się  wrakiem. Osobiście powoli zbliżałem się do tego poziomu, ponieważ istniałem, a nie żyłem,  moje życie straciło sens, straciłem wszystko. Więc o co mam walczyć ? O honor? Którego już nie ma. O pasję ? Która przeminęła Jedyne co mi zostało to przyjaciele. Jedna rodzina. Poczułem szturchnięcie w ramie. Obróciłem się w prawo, chcąc sprawdzić to zakłócił mi zgłębianie się w moje myśli. Ja się spodziewałem był to Ramos, który głową wskazywał prosto, jakby było to coś bardzo ważnego. I oczywiście było, Niall z pretensjami rzucał się do jednego policjanta, drugi, który stał za nim krzyczał, iż jeżeli się nie uspokoi to wyjmie broń. Wkurzony na blondyna, który jak zawsze musiał narobić sobie kłopotów, podszedłem do niego i szarpnąłem go za ramię, tym samym zwracając jego uwagę na siebie. Hiszpan wydawał się zaskoczony moją reakcją, lecz nadal dało się wyczuwać jego złość. Spojrzałem w jego oczy i dopiero teraz zauważyłem, że były one prawie czarne. Zdziwiony tym iż Niall stracił nad sobą kontrolę, pociągnąłem go za rękaw bluzy na koniec sali, chcąc z nim porozmawiać. Nie protestował, lecz jednie wykrzywiał co chwilę jakiś obraźliwe słowa po hiszpańsku, które oprócz mnie i chłopaków nikt nie rozumiał. Policjanci spojrzeli się nas podejrzliwie, czekając na naszą dalsza reakcję. Zacząłem pierwszy rozmowę chcąc dowiedzieć się o co poszło. Ciszyłem swój głos do szeptu, aby nikt nas nie usłyszał.
- Co ty robisz ?- zapytałem, lekko zdenerwowany tą sytuacją i przytłoczony tym iż każdy się na nas patrzy.
- To nie moja wina, pierwszy zaczął. Nie zawrze z nim żadnego układu, dopóki stoi nasz stadion, dopóki my mamy jeszcze wiarę, nie odpuszczę - powiedział.
Zdziwiło mnie to, ponieważ jeszcze tydzień ten oto człowiek leżał cały dzień na swoim łóżku, twierdząc iż życie nie ma sensu, bo stracił to co kocha. Szczerze jego historia o tym jak się dostał do klubu jest bardzo ciekawa. Jeżeli spojrzymy kilka lat wstecz to mogę rzecz iż w życiu nie sądził bym iż on właśnie wybierze karierę piłkarską. A znam Nialla nie od dziś, chyba poznaliśmy się w przedszkolu, ale nie pamiętam. Wiem natomiast jedno, jak był mały to kochał trzy rzeczy : muzykę, szybkość i samochody. Mimo iż on lubił piłkę nożną, to nigdy nie myślał, że zostanie piłkarzem.
Pamiętam, że kiedyś miał zespół, już nie pamiętam nazwy, kochał to, ale się rozpadł.
Próbował kiedyś jeszcze swoich sił w konkurach ale nigdy mu nie wychodziły. Jeśli chodzi o wyścigi, oczywiście nielegalne, to była jego pasja i  jest do dziś. Często się ścigał, nawet ostatnio z nim jechałem w jednym wyścigu i to jest powód dla którego nie chcą nas wypuścić. Udział w nielegalnych wyścigach, jakby było to coś wielkiego. Pff tylko 10 tyś. na koncie, czy to tak dużo ??
- Chłopaki- powiedział ktoś, dlatego natychmiast się odwróciłem.
Był to Messi, który tłumaczył nam iż policjanci coś załatwiają, dlatego mamy być jutro na posterunku o 11.
- A co z panem idealnym ?- zapytał się Niall, a ja zaśmiałem się na jego krótki, lecz obraźliwy komentarz.
- Poszedł sobie, bo stwierdził, że nic z nami nie załatwi.
- I dobrze - powiedziałem, kierując się w stronę drzwi chcąc stąd jak najszybciej wyjść. Mam dość tego miejsca i jeżeli ktoś myśli iż stawię się tu jutro to się grubo myli.
_________________________________________________________________________________
CZEŚĆ !!!
Wiem iż długo nie było rozdziału, ponieważ nie miałam weny, ale wracam do was z dalszą częścią opowiadania.
Przy okazji życzę każdemu wesołych świąt i wielu prezentów !!!:)


sobota, 5 grudnia 2015

Wiadomości sportowe

Wiadomości sportowe

Witam, mimo to iż są mikołajki nie mam dla was nowego rozdziału - przepraszam, ale mi się usunął.
Jestem zła na siebie, bo go nie zapisałam.
Więc jeszcze raz przepraszam i zdradzę wam tylko szczegóły, aby zachęcić do czytania jeszcze nie napisanego rozdziału :
#Spam#:
* zostanie zawarty zakład ( między kim ? Jak sądzicie ?)
* Luis ( trener ) opuści Barcelonę na parę dni (czemu ?)
* Camp Nou będzie pod posiadaniem kogoś innego ( kogo ?)
* tajemnicza brunetka z 4 rozdziału zmieszana będzie w sprawy chłopaków ( dlaczego?)
Mam nadzieję że dacie jakieś ciekawe teorie, ponieważ miło się je czyta, a ja za to  użyję je w rozdziale.
5 rozdział jest dla was, więc wy decydujecie co się w nim znajdzie - oto mój prezent na mikołajki :)
Mam nadzieję że się cieszycie, więc czekam na wasze komentarze z teorią.
Powodzenia oraz wesołych i udanych mikołajek !!!

niedziela, 1 listopada 2015

Rozdział 4

Rozdział 4

*Neymar 

~Następnego dnia~

Kiedy promienie słoneczne zaczęły wpadać do mojego pokoju, obróciłem się w drugą stronę ponieważ miałem zamiar jeszcze pospać.Odkąd przegraliśmy mecz naszego życia nie umiałem znaleźć szczęścia w moim życiu. Można rzec że wpadliśmy w sidła depresji powoli siebie wyniszczając.Ten właśnie stan doprowadził nas do tego że tylko istnieliśmy, bo sens naszego życia przepadł wraz z piłka nożną. Mój błogi stan snu został mi przerwany przez blondyna, który mówiąc krótko przełożył sobie dzień psikusa na dziś choć mi do śmiechu nie było.Na moją twarz została wylana lodowata woda i szczerze w tym momencie moja cierpliwość straciła granice.Zobaczyłem jak blondyn dławi się ze śmiechu, więc wstałem z łóżka po drodze zabierając szklankę.Wystarczyło mi parę chwil aby nalać wodę i wylać ją na Nialla.Teraz to ja miałem ubaw aż po pachy.Jakby ktoś na nas spojrzał to by się przeraził wyglądaliśmy jak dwie mokre kury.Spojrzałem na blondyna i stwierdziłem że trzeba się ogarnąć bo było już grubo po 14:00 pm.
-Niall-powiedziałem, lecz Hiszpan nie ragował - Niall kurwa -krzyknąłem a blondyn zaragował- No nareście musimy się ogarnąć bo o 16:00 pm mamy spotkanie - powiedziałem.Nialla w tym momencie jakby olśniło, więc wyszedł z mojego pokoju zamyślony.Trochę mnie to niepokoiło, ale byłem teraz zajęty czymś innym że sprawdzić co mu jest, a prawda jest taka że chciałem się ubrać.Otworzyłem szafę i wybrałem pierwsze lepsze ciuchy a następnie skierowałem się do łazienki z zamiarem założenia tego na siebie.

~10 minut później~

Wszedłem do pokoju Nialla zamiarem sprawdzenia co z nim. Oparłem się o framurę drzwi i spojrzałem na blondyna, który ubierał bluzę aby zakryć swoje blizny.Tak dobrze słyszeliście on ciął się i sam to widziałem, ale jak przekonać człowieka do czegoś do czego nie chce być przekonany ja po prostu uważam że potrzeba mu czasu na zrozumienie tego co robi.
- Kurwa jak ty się długo ubierasz - jęknąłem na przyjaciela.
Ten na mnie tylko spojrzał i wystawił środkowego palca, a potem jakby nigdy nic wyszedł z pokoju.
-Chuj - krzyknąłem tylko za nim i usłyszałem śmiech blondyna.
Bardzo śmieszne powiedziałem do siebie w myślach i prynchołęm. 
Po krótkiej chwili zszedłem na dół do kuchni.
Zobaczyłem że blondyn szpera po szafkach w poszukiwaniu produktów do smażenia jajek.
Chciałem coś powiedzieć Niallowi, kiedy mój telefon zaczął dzwonić.Wyjąłem aparat i spojrzałam na wyświetlacz.Ramos.Westchnąłem i odebrałem.
-Czego?-furknąłem do Ramosa.
-Nie takim tonem Ney-powiedział z wyczuwalnym rozbawieniem.
-Dobra mów-powiedziałem zmęczony przekomarzankami.Niall spojrzał na mnie i uniósł brwi,ale dałem mu znać że zaraz mu wszytko powiem.
-Luiz chce się z nami spotkać o 16:00 pm,a ja wam przypominam.
-Dzięki Stary-powiedziałem.
-I Messi się pyta gdzie jest Fifa?
-16?
-A kurwa jaka?
-Na komodzie leży.
-Ok.Pa
-Pa.
Rozłączyłem się i odłożyłam iPhone na blad kuchenny.
-Kto to był?- zapytał blondyn.
-Ramos-powiedziałem.
-Co chciał?
-Pytał się o fife.
-Serio? Tak trudno znaleść-Niebieskooki zaśmiał się.
-Wiesz oni są ślepi-powiedziałem.
Chwilę później Niall podał mi jajecznicę.
Wziąłem od niego talerz i skierowałem się do jadalni.Usiadłem do stołu naprzeciwko hiszpana.Śniadanie jedliśmy w ciszy chociaż zwracając uwagę na godzinę mogę powiedzieć że zasiedliśmy do obiadu.
Mój jakże wspaniały obiad przerwał dzwonek do drzwi.Zobaczyłem że Niall ruszył tyłek więc i ja się podniosłem.Przeszliśmy przez salon do korytarzu, zatrzymałem się dopiero wtedy kiedy Niall stanął przed drzwiami.Nie powiem osoba która próbowała się wbić do naszego domu, była bardzo upierdliwa i cały czas dzwoniła.Blodyn wkurzony otworzył drzwi i spojrzał na owego osobnika.Była to tajemnicza brunetka.
-Niall Horan i Neymar Junior- zapytała dziewczyna.
- Tak-powiedziałem.
-Trzymaj-podała mi kartkę i oddaliła się bardzo szybko.
Rozwinołęm karteczkę na której było napisanie:
Dzisiaj, chcę się z wami widzieć pod klubem The Stars o 21:00 pm.
Spojrzałam na Nialla i wiedziałem że mogła to napisać tylko jedna osoba.Nagle mój spokój został przerwany bo po dzielnicy rozległ się przeraźliwy krzyk dziewczyny.Pobiegłem z Niallem w tamtą stronę...
_____________________________________________
Cześć i czołem! Wiem dawno mnie nie było za co przepraszam was kochani moi :*.
Rozdział sprawdzony choć proszę żebyście mi wytykali błędy.I proszę każdego kto czytam niech zostawi komentarz.:*

Dziękuję za wyświetlania i komentarze <3

środa, 28 października 2015

Rozdział 5

* Messi

~16:34 pm ~
Siedziałam razem z Albą na stadionie od dobrej godziny, lecz nadal nikt się tu nie zjawił - wiało pustką, a cisza była dobijająca.Nie zadowolony usiadłem na sztucznej trawie, nie mając pomysłu gdzie wszystkich wywiało, czułem się wtedy jak duch, który siedzi tu bezsensu.Dobijającą ciszę na stadionie przerwał  mój telefon.Wyciągnąłem go żeby spojrzeć kto próbuję się do mnie dodzwonić.
Oczywiście był to nasz trener, kliknąłem na zieloną słuchawkę i jako pierwszy zacząłem rozmowę.
- Dlaczego oprócz mnie i Alby nie ma reszty zawodników ?- zapytałem.Moje uczucia były mieszane z jednej strony byłem zły, a z drugiej ciekawy, ciekawy tego co się stało, że nikogo nie ma.
- Messi...posłuchaj...zdarzyła się nieprzewidywalna sytuacja  ja i chłopaki nie możemy przylecieć, odwołali nam samolot- powiedział.
- A co z resztą  ? - zapytałem.
- Suarez utknął ze mną w Paryżu, a Ronaldo i Iker są chorzy. Marcelo i Xavi są jeszcze w Madrycie, ponieważ pojechali po Pique - powiedział trener, który  próbował udawać spokojnego, lecz ja się do tej grupy nie należałem, ponieważ moja cierpliwość była u granic wytrzymałości. Może z pozoru byłem spokojnym człowiekiem, ale to minęło zmieniłem się, każdy z nas się zmienił. Nie jesteśmy już tymi samymi zawodnikami nasza druga strona, którą ukrywaliśmy przez długi czas teraz się w nas obudziła i pokazało man nasze najgorsze cechy.Zmieniłem się , straciłem moją cierpliwość, straciłem tego wielkiego ducha walki. Nie umiem już stanąć przed lustrem i powiedzieć, że kiedyś byłem jednym z najlepszych piłkarzy, bo już nim nie będę.Rozłączyłem się, nawet nie wypowiadając krótkiego "pa". Jedno słowo, a tak szczerze może zniszczyć tak wiele, kiedy zostanie wypowiedziane w nieodpowiednim momencie, a to jeszcze nie czas żeby mówić "koniec", bo to dopiero "początek".Skierowałem się w stronę samochodu z zamiarem poszukania naszej trójcy świętej.Kiedy wreszcie znalazłem się koło samochodu zapaliłem papierosa czekając w międzyczasie na mojego przyjaciela.Stałem opierając się o samochód, tracąc kolejną sekundę mojego nędznego życia.Nie wiem ile tak stałem, bo szerze nie przejmowałem się tym.Po paru minutach, może godzinach zobaczyłem mojego najdroższego kolegę, który skacząc próbował ubrać buta.Wyrzuciłem niedopałek i skierowałem swój wzrok na niego, przyglądając się jakże interesującej akcji. Alba skoczył ostatni raz i wreszcie udało mu się założyć buta , nie powiem zaśmiałem się, ponieważ trwało to trochę. Stanął na nogi, ale po chwili stracił równowagę tym samym w niemiły sposób siadając na ziemi.
-Serio stary ?- zapytałem podnosząc brwi do góry w nie dowierzaniu.
Alba spojrzał na mnie tym wzorkiem " Zamknij się " i wstał.Chociaż przyznam wcześniej często zdarzały się takie akcje.Pamiętam, że kiedyś Niall,Neymar i Pigue próbowali uratować zepsuty zegarek, który pływał w basenie - nie wiadomo z jakiego powodu, dlatego przeprowadzili mu "operację" tak, że cały basen był w jakiś śrubkach i innych drobnych rzeczach.Nie powiem woda nadawała się tylko do wymiany. Wracając, przewróciłem oczami i skierowałem się na miejsce kierowcy, ponieważ to Lamborghini było moje i nie chciałem, aby kolejny raz Alba zarąbał mi nowym samochodem w drzewo powtarzając wymówkę " A myślałem że to samochód " albo " To był chyba łoś". Od tego czasu  zastanawiam się  czy przypadkiem nie jest chory psychicznie, albo po prostu lubi rozwalać mi autka.Wsiadłem i spojrzałem na przyjaciela , który się uśmiechał. Odwróciłem wzrok,ponieważ widziałem się przypomniał sobie ostatnią jazdę, kiedy miałem autko w krzakach.Nie wiem jak wy, ale ja wolę trzymać jego i autko bardzo, ale to bardzo daleko.Odpaliłem moją maszynkę  i zacząłem się kierować w stronę posterunku policji.Droga minęła nam w ciszy, która pozwoliła mi na przemyślenie ostatnich wydarzeń.Nie powiem nie łatwo było rozmyślać jednocześnie jadąc.Dopiero po pięciu minutach znaleźliśmy się na miejscu, ponieważ owe miejsce nie znajdowało się aż tak daleko.Wyszedłem z samochodu i skierowałem się w stronę ciężkich metalowych drzwi otoczonych starym brązowym murem.Wszedłem do środka budynku razem z moim przyjacielem i w tym momencie mnie zamurowało.Ludzie byli wszędzie, osaczając nas, a hałas towarzyszący przy tym był nie do zniesienia.Zewsząd leciała różnorodna muzyka, która była dla nas dezorientująca.Nie mogłem się skupić, a moje racjonalne myślenie umknęło zmykając mnie w sieci bezradności.Chyba nikogo nie powinno dziwić to iż byliśmy w tym tłumie bezradni, ponieważ już dawno odcięliśmy się od ludzi, zmieniając się.Nie ile minut tam staliśmy, ale wreszcie przyszedł po nas jeden z policjantów, prowadząc nas w stronę jednych z ciemnych drzwi, za którymi kryło się długie przejście z kolejnymi drzwiami.Szliśmy jeszcze kawałek aż weszliśmy do czarnego pomieszczenia bez okien, tylko z szarym stołem i ośmioma starymi krzesłami na których siedziała reszta naszych przyjaciół.Usiadłem naprzeciwko Nialla, spoglądając na niego.Chłopak zauważył i posłał mi spojrzenie typu " Lepiej nic nie mów ".Odwróciłem swój wzrok w stronę drzwi przez które przeszedł jeden z komendantów.Spojrzał teraz na naszą piątkę i potrząsnął głową co nie oznaczało nic dobrego.Westchnąłem i czekałam na falę niemiłych informacji.
- Panie Ramos zostaje pan zwolniony z zarzutu o potrącenie Sary Black - powiedział owy policjant.
Spojrzałem na Sergio, który odetchnął z ulgą.Mogę rzec, że po części była to chyba jedyna dobra wiadomość.
- Drugą sprawę mam do waszej dwójki - pokazał na Nialla i Neymara- zostajecie oskarżeni o udział w nielegalnych wyścigach.
- Nie macie dowodu że to my- powiedział Niall.
- Mamy.Jeden z uczestników wyścigu złożył zeznania i potwierdził waszą obecność - powiedział.
- Kto ?- zapytał Neymar
- Myślę że go znacie - powiedział komendant, a przez próg drzwi przeszedł nie kto inny jak Edwart Jones.Nie muszę chyba mówić wam kto to jest, bo chyba każdy go już zna.
- Witam was chłopcy- powiedział z udawanym uśmiechem, robiąc pauzę- możemy zawrzemy układ.
_________________________________________________________________________________
Wiem długo mnie nie było - przepraszam, ale nie długo mam konkurs i muszę się uczyć.
Inną sprawą dlaczego nie było rozdziału jest standardowo szkoła.
Nie będę się rozpisywała.
Chyba każdy z was zauważył zmianę na blogu dotyczącą szablonu.
Myślę że wam się podoba, ale jest on tylko tymczasowy, ponieważ czekam w dalszym ciągu na zamówienie. 
Mam nadzieję że rozdział się podoba i że zostawicie komntarze, bo to motywacja :*

Do następnego kochani :)

wtorek, 6 października 2015

Rozdział 3

Rozdział 3

*Niall

Ruszyłem w stronę sklepu, który znajdował się właśnie przecznice dalej.
Nawet nie miałem pomysłu co kupić i w pewnym monecie chciałem zawrócić do domu, lecz człowiek czasem potrzebuje chwili spokoju i samotności ale właśnie potrzebowałem tego.
Czy chciałem startować w wyścigu ?- Nie wiem. Pewna cześć mnie chciała a pewna nie, bo powiedzmy sobie szczerze że przez parę lat tym żyłem i to sprawiało mi radość, lecz skończyłem z tym bo piłka nożna była dla mnie ważniejsza, tam miałem rodzinę, przyjaciół i wsparcie lecz to wszystko straciłem. Wszedłem do spożywczaka i od razu skierowałem się w stronę półek z alkoholem. Wrzuciłem do koszyka sześć puszek piwa oraz cztery butelki i skierowałem się do kasy.
Wziąłem od blondynki jeszcze dwie paczki papierosów i skierowałem się w stronę wyjścia ze sklepu. Moje myśli znów wędrowały wokół wyścigu. Nie byłem pewny czy mam stratować. Dlaczego ? Mogę podać wiele powodów jednym z nich jest to że ktoś mnie nakryje. Nikt oprócz mnie i Neya nie wie że byliśmy w gangu. Nadal z głową w chmurach wszedłem do domu, tuż przed tym kiedy zaczęło padać. Ściągnołęm buty i skierowałem się w stronę kuchni, gdzie zostawiłem zrobione przez siebie zakupy.
-Wiedziałem że nic nie kupisz,dlatego zamówiłem pizzę.Hmm powinna być za- brunet spojrzał na zegarek - 15 minut - spojrzał na mnie i dalej ciągnął - A teraz do cholery jasnej powiedz mi czemu tak długo cię nie było ? - zapytał i zagrodził mi drogę swym ciałem,
Przewróciłem oczami i westchnołęm.
- Jack chciał żebym startował w wyścigach - powiedziałem.
- Zgodziłeś się ? - zapytał, podnosząc brwi do góry.
- Nic mu nie obiecywałem - powiedziałem.
Neymar chciał o coś jeszcze zapytać, lecz w samym czasie zadzwonił dzwonek.
-Pizza - powiedział i skierował się w stronę drzwi.
Kiedy brunet je otworzył nasza uwagę przykuła pizza oraz liścik na kartonie .
Podniosłem karton i oderwałem liścik a potem odałem pizzę brunetowi.
Otworzyłem niebieską karteczkę z wiadomością .
Jurto widzę ciebie i Neya na Camp Nou o 16:00 pm. P.S Pizza prezent od Leo :)/Ramos
Spojrzałem na Neymara i uśmiechnąłem się, bo od teraz wiedziałem że nie straciliśmy na zawsze tego co kochaliśmy.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wiem że nudny :(
I WITAM OTO KOLEJNY ROZDZIAŁ :)
NIE BĘDĘ SIĘ ROZPISYWAŁA 
PROSZĘ O KOMENTARZE ♥

ROZDZIAŁ  POPRAWIONY !

czwartek, 3 września 2015

Rozdział 2

Rozdział 2 

*Neymar 

Czy zastawialiście się kiedyś jak to jeden człowiek w ułamku sekundy może zmienić wasz humor ?

Nie ? To teraz macie okazję. Powiem wam że miłe uczucie to nie jest, a wręcz przeciwnie. Określenie że byłem wkurzony było mało powiedziane byłem wkurwiony. Zacisnąłem pięści i z nie chęcią popatrzyłem na tego idiotę. Odwieczną wizytówką Pana Idealnego był biały garnitur, czarna muszka przyozdabiała jego kołnierzyk oraz czarne skórzane buty. Nie myślcie sobie że robił to by być modnym - to był tylko jego czysty snobizm. Spojrzałem na niego, lecz zamiast ujrzeć jego zimne oczy jak niczym karty więzienie napotkałem przeciwsłoneczne okulary które przysłaniały okrucieństwo, które kryło  się w jego oczach. Spojrzał to na mnie, to na Nialla aż wreszcie zesunął okulary i głośno westchnął - widać było że nie był ucieszony naszą wizytą. Po krótkiej chwili odezwał się do nas :
- Wiecie ile problemu sprawiacie ?- zapytał z wyczuwalną złością .
-  Nie - Niall zrobił pauzę - oświeć nas - powiedział z jadem w głosie.
-  Posłuchaj Horan, macie się stąd wynieść, mam was dość wszędzie wtykacie nosy i na niedosyt przez was i waszą bandę mam wieczne problemy - powiedział ze złością. Czy wy myślicie że mnie obchodzą "jego problemy "? Chyba każdy wyczuje ten sarkazm.
- Trzy słowa - mam to w dupie - powiedziałem ze złośliwym uśmiechem n twarzy.
-  Oj dzieci, dzieci nie powinniście się mieszać w moje sprawy - zrobił pauzę, żeby zobaczyć coś w swoim telefonie, po czym znów spojrzał na nas i dokończył zdanie - bo to się źle dla was skończy.
-  Dobra koniec nie mam zamiaru puść sobie humoru więc idziemy z skąd zanim moja cierpliwość sięgnie szczytu granic - zwrócił się do mnie -  A ty Panie Idealny pożałujesz że z nami zadarłeś- powiedział Niall do tego snoba.
Potem odwrócił się i poszedł. Wziąłem przykład z Nialla i ruszyłem w jego ślad, nie zwracając uwagi na tego idiotę, który krzyczał coś za nami.
~~ Pół godziny później ~~
Siedziałem w domu razem z Niallem. Oczywiście Horan po przyjściu buszował w lodówce, a ja grałem w Gta V. Moja gra została przerwana, kiedy blondyn stanął mi na ekranie.
- Ej !Mendo złaś - przechyliłem się żeby zobaczyć grę ale Niall zasłonił ją całą.
Usiadłem zrezygnowany i zapytałem się o co mu chodzi .
-  W lodówce nie ma jedzenia - jęknął.
- Ja pierdol , to idź  do sklepu - powiedziałem.
-  Idziesz ze mną - powiedział, tak dobrze słyszeliście to nie było pytanie tylko stwierdzenie.
-  Pieprz się - powiedziałem.
-  Z tobą ?- zaptał - sorry, ale gejem nie jestem - zakończył naszą rozmowę.
Byłem wkurzony i jednocześnie rozbawiony tą sytuacją.
Wziąłem pada chcąc dokończyć grę, lecz chwili usłyszałem trzask drzwi, czyli blondyn wyszedł.
* Niall
 Szedłem w stronę najbliższego sklepu, który był parę przecznic dalej.
Przechodziłem właśnie przez Terrible Street. Przez dzielnicę, która zdaniem większości ludzi była jak to określić niebezpieczna, ale nie przejmowałem się tym.Kiedyś należałem do gangu ale to przeszłość choć nadal w dzielnicy o mnie szeptano. Szedłem właśnie obok domu Jacka kiedy ten wyszedł i mnie zatrzymał.
-  Mam sprawę - powiedział.
-  Jaką ?- zapytałem z ciekawością.
- Jutro są wyścigi a Dean nie ma więc ... mógłbyś się ścigać - zapytał.
- Stary wiesz że z tym skończyłem - westchnąłem - ale nie - powiedziałem.
-  Niall musisz to przemyśleć , mam wszystko gotowe - powiedział.
- Nic nie obiecuję - powiedziałem po czym przybiłem z chłopakiem piątkę i się oddaliłem.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Drugi rozdział napisy :)
Ciszę się z tego , bo trochę mi to czasu zabrało .
Wiem przeciągałam z wstawieniem tego .
Dobra , jak zauważaliście pojawili się nowi bohaterowie .
Dodam ich później - wiem menda :D
A co do rozdziału to komentować  mi tu !!!
I jeszcze jedno żeby było wam łatwiej parę pytań dam  :
1. Jak myślicie kto jest jeszcze w gangu Nialla ?
2. Jak długa on ma gang ?
3. Czy wie o tym reszta piłkarzy ?
4. Czy Niall wystartuje w wyścigach ?
To tyle więc ja uciekam kochani :*

wtorek, 18 sierpnia 2015

Rozdział 1

ROZDZIAŁ 1

*Niall
Stałem w tym samym miejscu co rok temu, tam gdzie straciłem swoją pasję, miłość, po prostu wszystko .A teraz? Teraz to koniec. Nie ma stadionu, nie ma drużyny, nie ma nas - piłkarzy,nie  ma kibiców.Nie ma już nic. To tylko puste miejsce już nic nie warte.Ten stadion to tylko ciąg nie miłych wspomnień i klęsk które pamiętamy.Wszedłem do szatani, gdzie jeszcze parę miesięcy temu było słychać gwizdy, śmiechy i chęć wygranej - naszej wygranej, ale to tylko puste wspomnienia. Podszedłem do ławki i położyłem tam koszulkę, która kiedyś była dla mnie ważna a teraz nic nie znaczy, teraz to zwykły kawałek materiału. Położyłem ją i wyszedłem, wyszedłem bo nie chciałem tego pamiętać tych chwil przez które stałem się wrakiem człowieka, straciłem wszystko.Chociaż nie którzy uważają że piłka nożna to tylko sport, ale dla mnie to było coś więcej. Znalazłem pasję, miłość, rodzinę i szczęście, a teraz to wszystko znikło.To już koniec, nie ma już nic.Wyciągnąłem rękę w stronę drzwi, żeby wydostać się z tego miejsca, kiedy usłyszałem człowieka, którym był, jest i będzie dla mnie idolem. Obróciłem się i zobaczyłem go - człowieka który pokazał mi czym jest prawdziwy football. Stał z rękami w kieszeni ze spuszczoną głową, jednak po chwili ja podniósł i postawił pytanie, które go nurtowało :
-  Co tu robisz ?- zapytał ze smutkiem widocznym w oczach.
-  Zapytam cię o to samo ?- powiedziałem.
Leo westchnął i pokazał starą, zniszczoną koszulkę gdzie było widać tylko wyblakły napis - Messi - 10. Zmarszczyłem brwi bo nie wydziałem tej koszulki dawno z....którego ona była roku ? Hm ....chyba jakoś 2003/2004 chyba....tak.
- Twoja z 2003/2004 ?- zapytałem zaciekawiony.
- Tak, dostałem ją od taty na urodziny. Przyszyłem tu bo ją zostawiłem, ona jest dla mnie ważna bo wierzę że kiedyś odbudujemy dawną piłkę.
- To nie możliwe Leo, to koniec - powiedziałem ze spokojem, ale też z wyczuwalnym bólem.
- Nie Niall, to nie koniec - zawiesił się i podniósł rękę z koszulką, moją koszulką - to początek nowej er . Trzymaj - podał mi bluzkę i odszedł ale zanim wyszedł powiedział dwa słowa - Uwierz, bo ja wierzę że pokonamy ich. Nie wiem ile stałem na tym korytarzu, nie myślałem o niczym tylko  jego słowach, słowach mego idola. Ocknąłem się wtedy, kiedy neymar szturchnął mnie za ramię i zadał pytanie, które kręci mi się w głowie od paru dobrych godzin.
- O co mu chodziło ?- zapytał.
-  Messiemu ?- zapytałem, chociaż znałem odpowiedź.
-  Tak - przytaknął.
-  Nie wiem stary ale pamiętaj jak ten człowiek coś kombinuje zawsze kończy się powodzeniem, więc możemy czekać tylko na cud - powiedziałem.
-  Na cud ? - zmarszczył brwi, ale po chwili na jego buzię wpadł uśmiech - Musimy się przygotować - powiedział neymar z radością.
-  Do czego ?- zapytałem nie wiedząc o co chodzi.
-  Do meczu życia, no wiesz walka na życie i śmierć - powiedział z rozbawieniem.
- Czekaj !? O co ci chodzi ?- teraz to kompletnie nie wiedziałem o co chodzi.
-  Czytałeś tego smsa od Leo - zapytał.
-  Nie do końca a co ?- zapytałem.
-  On coś planuje, planuje z Luisem, chcą pokonać niezwyciężonych - powiedział.
-  I potrzebna im do tego drużyna? Czyli my ?-zapytałem.
- Nie tylko my, wszyscy najlepsi, stworzymy drużynę, która nikt nie pokona, ale przed nami długa droga - powiedział.
- Jak zawsze - dodałem ze śmiechem.
Obróciłem  się jeszcze raz w stronę naszego stadionu, naszego domu, którego musiałem teraz opuścić,  ale tym razem nie ze smutkiem tylko z uśmiechem bo wiedziałem że będzie rewanż, rewanż który my wygramy. Wyszyłem z budynku i skierowałem się do domu razem z neymarem, ale przed wejściem zobaczyliśmy człowieka którego każdy chyba był chciał zabić, człowieka który zniszczył wszystko co kochamy, ale przecież kiedyś to musi się odbić w drugą stronę nieprawdaż ?
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Witam , witam !
Długa przerwa , wiem ale dzięki jednej osobie a dokładnie - #Lottie # .
Wznowiłam  pisanie , dziękuję ci.
Wiem nudny rozdział , ale później się będzie działo , obiecuję !:)
Do następnego :)

Koniówka do niczego :(
Komentujcie to motywacja której potrzebuję :)

niedziela, 26 lipca 2015

Prolog

Prolog :

Miejsce : Camp Nou

Data: 07.07.2018

Czas: 12:05

- Witamy wszystkich widzów oraz fanów na najważniejszym meczu tego roku .

Ze stanowiska komentatorskiego pozdrawiają was Dariusz Szpakowski 
- Oraz Włodzimierz Szaranowicz.
- Obecnie możemy oglądać piłkarzy wchodzących na murawę.
-Wśród nich możemy zobaczyć wielkie gwiazdy Barcelony między innymi :
Leo Messiego, Neymara, Xaviego oraz Iniestę .
- Powiedzmy sobie teraz szczerze Włodek, Barcelona stoi przed trudnym zdaniem
musi pokonać drużynę Edwarda Jonsa -Invencible.
- Tak to zadanie nie będzie łatwe, zważywszy na to że Invencible pokonało każdą drużynę, na ich drodze stoi jedynie Kataloński klub.

--Rozpoczęcie meczu--
- Sędzia zagwizdał co oznacza że znaczymy mecz. Duma Katalonii rozpoczyna spotkanie.
- Przy piłce Invencible.
- Niezwyciężeni przesuwają się w stronę pola karnego Barcelony.
- Ivencible wywalczyło rzut rożny.
- Piłka po wybyciu z rożnego trafia prosto pod nogi Neymara.
- Brazylijczyk wymija dwóch obrońców i podaje do Leo.
- Argentyńczyk ma przed sobą tylko trzech z lini obrony, których z łatwością wymija.
- Strzela na bramkę przeciwników, ale to niemożliwe strzał Messiego pod poprzeczką został obroniony.
- Nadal mamy remis 0:0.
- Bramkarz wybija piłkę i znów przy piłce Ivencible.
- Tym razem są w okolicy 16 metra.
- Podanie do siódemki, ten wymija Pigue i strzela.
- Gol, tak Gol dla Ivencible 1:0.
- Barcelona zaczyna ale sędzia gwizda, koniec pierwszej połowy.
- Widzimy się po przerwie.

-- Druga połowa meczu--
- Tym razem zaczyna Ivencible.
- Przy piłce znów numer siedem, to on zmienił bieg meczu w pierwszej połowie strzelając dla swojej drużyny.Podanie do dziewiątki w środku pola karnego Katalończyków.
- Przed nim tylko bramkarz !
- Strzał i GOL kolejny gol dla Ivencible ,Barcelona musi się postarać.

--85 minuta meczu--
- Od czasu drugiego gola nie widzieliśmy nic ciekawego.
- Można powiedzieć że mecz robi się nudny.
- Przy piłce Xavi, długie podanie do Neymara.
- Brazyliczyk wymija obronę i podaje do Leo.
- To okolice 16 metra mają szansę na gola Leo przygotowuje się do strzału, ale 
piłka nie leci w stronę bramki - to było podanie do Neymara.
- Neymar podskakuje do piłki i uderza ja z całej siły w lewy róg bramki przeciwników.
- MAMY GOL DLA BARCELONY !
- Neymar wpisuje się na listę strzelców.
-Mamy 90 minutę meczu, sędzia zagwiżdże za niepełne parę sekund.
- Ivencible zaczyna , ale w tym momencie sędzia kończy mecz.
- Zawiedzeni piłkarze jak i kibice opuszczają stadion.
- Dla was komentowali ostatni mecz w historii piłki nożnej Dariusz Szpakowski.
- Oraz Włodzimierz Szaranowicz.
--Koniec meczu--

Każdy pewnie z was pamięta ten mecz, mecz który był ostatnim w historii piłki nożnej.Nikt go nigdy nie zapomni, jak i nikt nie zapomni porażki Barcelony oraz Innych Klubów.Chociaż minął rok ludzie nadal pamiętają ich porażkę, nadal z nich szydzą ,wyśmiewają, nie szanują ich. Przecież kiedyś to byli wspaniali piłkarze, ale ludzie pamiętają tylko porażki innych z których cierpią przyjemność.Tak właśnie tacy jesteśmy i chyba nikogo to nie zdziwi.
Ale co kiedy znajdzie się człowiek, który odbuduję dawny Futbol.
Tak istnieje taki człowiek, tylko potrzebuje drużyny, drużyny która będzie niepokonana.
_________________________________________________________________________

Witam was !

Oto oczekiwany prolog .
Mam nadzieję że wam się spodoba .
Swoje uwagi na temat bloga zgłaszajcie w komentarzach.
Dziękuję osobą które to czytają :)

piątek, 24 lipca 2015

Witam was !

Cześć :)

Witam was na moim nowym blogu .
Mam nadzieję że się wam spodoba :)
Niedługo dodam prolog oraz zwiastun .

Do następnego :)
 
Dla was :
:)
Nightingale GSON