wtorek, 18 sierpnia 2015

Rozdział 1

ROZDZIAŁ 1

*Niall
Stałem w tym samym miejscu co rok temu, tam gdzie straciłem swoją pasję, miłość, po prostu wszystko .A teraz? Teraz to koniec. Nie ma stadionu, nie ma drużyny, nie ma nas - piłkarzy,nie  ma kibiców.Nie ma już nic. To tylko puste miejsce już nic nie warte.Ten stadion to tylko ciąg nie miłych wspomnień i klęsk które pamiętamy.Wszedłem do szatani, gdzie jeszcze parę miesięcy temu było słychać gwizdy, śmiechy i chęć wygranej - naszej wygranej, ale to tylko puste wspomnienia. Podszedłem do ławki i położyłem tam koszulkę, która kiedyś była dla mnie ważna a teraz nic nie znaczy, teraz to zwykły kawałek materiału. Położyłem ją i wyszedłem, wyszedłem bo nie chciałem tego pamiętać tych chwil przez które stałem się wrakiem człowieka, straciłem wszystko.Chociaż nie którzy uważają że piłka nożna to tylko sport, ale dla mnie to było coś więcej. Znalazłem pasję, miłość, rodzinę i szczęście, a teraz to wszystko znikło.To już koniec, nie ma już nic.Wyciągnąłem rękę w stronę drzwi, żeby wydostać się z tego miejsca, kiedy usłyszałem człowieka, którym był, jest i będzie dla mnie idolem. Obróciłem się i zobaczyłem go - człowieka który pokazał mi czym jest prawdziwy football. Stał z rękami w kieszeni ze spuszczoną głową, jednak po chwili ja podniósł i postawił pytanie, które go nurtowało :
-  Co tu robisz ?- zapytał ze smutkiem widocznym w oczach.
-  Zapytam cię o to samo ?- powiedziałem.
Leo westchnął i pokazał starą, zniszczoną koszulkę gdzie było widać tylko wyblakły napis - Messi - 10. Zmarszczyłem brwi bo nie wydziałem tej koszulki dawno z....którego ona była roku ? Hm ....chyba jakoś 2003/2004 chyba....tak.
- Twoja z 2003/2004 ?- zapytałem zaciekawiony.
- Tak, dostałem ją od taty na urodziny. Przyszyłem tu bo ją zostawiłem, ona jest dla mnie ważna bo wierzę że kiedyś odbudujemy dawną piłkę.
- To nie możliwe Leo, to koniec - powiedziałem ze spokojem, ale też z wyczuwalnym bólem.
- Nie Niall, to nie koniec - zawiesił się i podniósł rękę z koszulką, moją koszulką - to początek nowej er . Trzymaj - podał mi bluzkę i odszedł ale zanim wyszedł powiedział dwa słowa - Uwierz, bo ja wierzę że pokonamy ich. Nie wiem ile stałem na tym korytarzu, nie myślałem o niczym tylko  jego słowach, słowach mego idola. Ocknąłem się wtedy, kiedy neymar szturchnął mnie za ramię i zadał pytanie, które kręci mi się w głowie od paru dobrych godzin.
- O co mu chodziło ?- zapytał.
-  Messiemu ?- zapytałem, chociaż znałem odpowiedź.
-  Tak - przytaknął.
-  Nie wiem stary ale pamiętaj jak ten człowiek coś kombinuje zawsze kończy się powodzeniem, więc możemy czekać tylko na cud - powiedziałem.
-  Na cud ? - zmarszczył brwi, ale po chwili na jego buzię wpadł uśmiech - Musimy się przygotować - powiedział neymar z radością.
-  Do czego ?- zapytałem nie wiedząc o co chodzi.
-  Do meczu życia, no wiesz walka na życie i śmierć - powiedział z rozbawieniem.
- Czekaj !? O co ci chodzi ?- teraz to kompletnie nie wiedziałem o co chodzi.
-  Czytałeś tego smsa od Leo - zapytał.
-  Nie do końca a co ?- zapytałem.
-  On coś planuje, planuje z Luisem, chcą pokonać niezwyciężonych - powiedział.
-  I potrzebna im do tego drużyna? Czyli my ?-zapytałem.
- Nie tylko my, wszyscy najlepsi, stworzymy drużynę, która nikt nie pokona, ale przed nami długa droga - powiedział.
- Jak zawsze - dodałem ze śmiechem.
Obróciłem  się jeszcze raz w stronę naszego stadionu, naszego domu, którego musiałem teraz opuścić,  ale tym razem nie ze smutkiem tylko z uśmiechem bo wiedziałem że będzie rewanż, rewanż który my wygramy. Wyszyłem z budynku i skierowałem się do domu razem z neymarem, ale przed wejściem zobaczyliśmy człowieka którego każdy chyba był chciał zabić, człowieka który zniszczył wszystko co kochamy, ale przecież kiedyś to musi się odbić w drugą stronę nieprawdaż ?
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Witam , witam !
Długa przerwa , wiem ale dzięki jednej osobie a dokładnie - #Lottie # .
Wznowiłam  pisanie , dziękuję ci.
Wiem nudny rozdział , ale później się będzie działo , obiecuję !:)
Do następnego :)

Koniówka do niczego :(
Komentujcie to motywacja której potrzebuję :)

Nightingale GSON