środa, 23 grudnia 2015

Rozdział 6

Rozdział 6

*Neymar

Wszedł tu, jakby nigdy nic i zaczął z nami prowadzić normalnie rozmowę.
Spojrzałem na niego chcąc dostrzec coś więcej niż tylko sztuczną przykrywkę kryjącą się w jego zimnych oczach. Nie musiałem przyglądać się długo, ponieważ zauważyłem ten błysk, który na krótko pojawił się w jego oczach, oznajmiał tylko jedno, że kolejny raz chce nas zniszczyć, poniżyć i zniwelować. Odwróciłem głowę myślami powracając do meczu, który miejsce miał dwa lata temu.
Nasz stadion. Dom. Fani. Rodzina, którą stworzyliśmy. Wszystko zostało zniszczone, a jedynie co nam pozostało to gruzy nie miłych wspomnień i porażek. Ludzie upadając, pamiętają tylko swoje porażki i przegrane, a nie mając osoby, która by ją podniosła, upadają coraz niżej i niżej, a wreszcie stają się  wrakiem. Osobiście powoli zbliżałem się do tego poziomu, ponieważ istniałem, a nie żyłem,  moje życie straciło sens, straciłem wszystko. Więc o co mam walczyć ? O honor? Którego już nie ma. O pasję ? Która przeminęła Jedyne co mi zostało to przyjaciele. Jedna rodzina. Poczułem szturchnięcie w ramie. Obróciłem się w prawo, chcąc sprawdzić to zakłócił mi zgłębianie się w moje myśli. Ja się spodziewałem był to Ramos, który głową wskazywał prosto, jakby było to coś bardzo ważnego. I oczywiście było, Niall z pretensjami rzucał się do jednego policjanta, drugi, który stał za nim krzyczał, iż jeżeli się nie uspokoi to wyjmie broń. Wkurzony na blondyna, który jak zawsze musiał narobić sobie kłopotów, podszedłem do niego i szarpnąłem go za ramię, tym samym zwracając jego uwagę na siebie. Hiszpan wydawał się zaskoczony moją reakcją, lecz nadal dało się wyczuwać jego złość. Spojrzałem w jego oczy i dopiero teraz zauważyłem, że były one prawie czarne. Zdziwiony tym iż Niall stracił nad sobą kontrolę, pociągnąłem go za rękaw bluzy na koniec sali, chcąc z nim porozmawiać. Nie protestował, lecz jednie wykrzywiał co chwilę jakiś obraźliwe słowa po hiszpańsku, które oprócz mnie i chłopaków nikt nie rozumiał. Policjanci spojrzeli się nas podejrzliwie, czekając na naszą dalsza reakcję. Zacząłem pierwszy rozmowę chcąc dowiedzieć się o co poszło. Ciszyłem swój głos do szeptu, aby nikt nas nie usłyszał.
- Co ty robisz ?- zapytałem, lekko zdenerwowany tą sytuacją i przytłoczony tym iż każdy się na nas patrzy.
- To nie moja wina, pierwszy zaczął. Nie zawrze z nim żadnego układu, dopóki stoi nasz stadion, dopóki my mamy jeszcze wiarę, nie odpuszczę - powiedział.
Zdziwiło mnie to, ponieważ jeszcze tydzień ten oto człowiek leżał cały dzień na swoim łóżku, twierdząc iż życie nie ma sensu, bo stracił to co kocha. Szczerze jego historia o tym jak się dostał do klubu jest bardzo ciekawa. Jeżeli spojrzymy kilka lat wstecz to mogę rzecz iż w życiu nie sądził bym iż on właśnie wybierze karierę piłkarską. A znam Nialla nie od dziś, chyba poznaliśmy się w przedszkolu, ale nie pamiętam. Wiem natomiast jedno, jak był mały to kochał trzy rzeczy : muzykę, szybkość i samochody. Mimo iż on lubił piłkę nożną, to nigdy nie myślał, że zostanie piłkarzem.
Pamiętam, że kiedyś miał zespół, już nie pamiętam nazwy, kochał to, ale się rozpadł.
Próbował kiedyś jeszcze swoich sił w konkurach ale nigdy mu nie wychodziły. Jeśli chodzi o wyścigi, oczywiście nielegalne, to była jego pasja i  jest do dziś. Często się ścigał, nawet ostatnio z nim jechałem w jednym wyścigu i to jest powód dla którego nie chcą nas wypuścić. Udział w nielegalnych wyścigach, jakby było to coś wielkiego. Pff tylko 10 tyś. na koncie, czy to tak dużo ??
- Chłopaki- powiedział ktoś, dlatego natychmiast się odwróciłem.
Był to Messi, który tłumaczył nam iż policjanci coś załatwiają, dlatego mamy być jutro na posterunku o 11.
- A co z panem idealnym ?- zapytał się Niall, a ja zaśmiałem się na jego krótki, lecz obraźliwy komentarz.
- Poszedł sobie, bo stwierdził, że nic z nami nie załatwi.
- I dobrze - powiedziałem, kierując się w stronę drzwi chcąc stąd jak najszybciej wyjść. Mam dość tego miejsca i jeżeli ktoś myśli iż stawię się tu jutro to się grubo myli.
_________________________________________________________________________________
CZEŚĆ !!!
Wiem iż długo nie było rozdziału, ponieważ nie miałam weny, ale wracam do was z dalszą częścią opowiadania.
Przy okazji życzę każdemu wesołych świąt i wielu prezentów !!!:)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nightingale GSON