środa, 3 lutego 2016

Rozdział 7

*Niall 
Promienie słoneczne powoli wpadłay do mojego pokoju, były coraz bliżej mojej twarzy, aż wreszcie drzwi od mojego pokoju zaskrzypiały cicho, lecz na tyle głośno, bym je usłyszał. Owa osoba, która weszła do mojego pokoju zasłoniła żaluzje i usiadła obok mnie. 
- Niall -powiedział Messi.

- Śpię - syknąłem tylko, zdenerwowany tym iż ktoś mnie budzi.
- Nie możesz przeleżeć całego dnia - opowiedział.
- A kto mi zabroni ?- zapytałem.
Wstał z mojego łóżka, zanim wyszedł jeszcze spojrzał na mnie,lecz trwało to bardzo krótko i chwilę później już go nie było. Zastanawiała mnie tylko jedna rzecz - Co z tymi policjantami, którzy nie dość, że nas oskarżyli o to z czym już dawno skończyłem i nawet na tych wyścigach nie byłem, to jeszcze trzymali się tej wersji, jakby im to miało życie uratować,jakby ktoś ich do tego zmusił. Zerwałem się z łóżka, najszybciej jak mi się udało. Zbiegłem po schodach, przeskakując co drugi schodek, aż wreszcie znalazłem się w kuchni, gdzie była już prawie cała paczka moich przyjaciół.
Brakowało tylko Suareza, Davida, Ibry oraz naszego trenera.
- A tobie co się stało, że biegałeś szybciej niż na treningu ?- zapytał Ramos.
- Emm.... pamiętacie tą wczorajszą akcję z policją ? - zapytałem.
Ramos skinął głową na potwierdzenie, a reszta czekała na moją opowieść.
Westchnąłem i zacząłem im wszystko wyjaśniać. Zajęło nam to godzinę, jak i nie więcej, zanim doszliśmy do porozumienia i chociaż ta wczorajsza akcja została mniej więcej wyjaśniona.
Spojrzałem na zegarek była 2:03 Pm, dlatego poszedłem do swojego do pokoju, aby się przebrać.
Kiedy wyjaśnialiśmy sobie dzisiaj wszystko, dowiedziałem się od chłopaków dwóch ważnych rzeczy , że owych policjantów dało się bardzo łatwo przekupić, dlatego szybko zmyli się z naszego domu,kiedy wzięli łapówkę. Druga rzeczą było to iż trzech naszych kolegów przyjedzie dziś wieczorem, lecz bez trenera, który zmierza pozostać poza granicą Barcelony jeszcze przez jeden dzień, aby kogoś poszukać ale kogo to nie wiem.
Ubrałem się po paru minutach i nałożyłem na siebie nową bluzę po czym zszedłem na dół. Obecność jednej osoby mnie zaskoczyła. Stanąłem jak wryty i się przysłuchiwałem rozmowie.
- Mecz o wszystko chłopaki, kto wygra zostaje, przegrany więcej tu nie wraca i nigdy nie zagra w piłkę - powiedział Pan Idealny.
Była to nasza szansa, ale też zagłada.
Możemy zdobyć wszystko, ale też możemy wszystko stracić.
Jedna nadzieja,którą warto podjąć.
- Zgadzam się - powiedział Ramos,po czym nasz wróg wyszedł z szyderczym uśmiechem.
Tym razem nas nie zniszczy,nie damy się tak szybko.
_________________________________________________________________________________
Halo !!!
Ludzie ? Żyjecie ? Ktoś tu jeszcze wchodzi ?
Wątpię w to. :( 
Proszę was zostawicie komentarze.
To jest powód dlaczego rozdział jest taki krótki !!!!
Do zobaczenia w następnym
KOLEJNY ROZDZIAŁ = 3 KOMENTARZE !!!!
Nightingale GSON